Czwartek, 17 maja 2012

Pardon

Poppolityka. Prawdy, emocje i pogłoski

Profil użytkownika:

PanPancerny
PanPancerny
"Jak Pan Pancerny dobro czynił, a Ty też zapamiętaj, posłuszny masz być zawsze, nie tylko od święta!"
Ilość odwiedzin: 16983
RSS

Blog użytkownika

Środa [ 9.02.2011, 20:39]
(tytuł GD jest cytatem, żeby nie było)

Robert Węgrzyn, poseł PO, został dziś zapytany w TVN 24 na tematy dotyczące legalizacji związków homoseksualnych. W pewnym momencie, przedstawiciel partii rządzącej wypowiedział następujące słowa:

"Z gejami to dajmy sobie spokój... ale na lesbijki chętnie bym popatrzył".

Zbędne dodawać, że opozycja jest oburzona tymi słowami. Tomasz Kalita, rzecznik SLD apeluje o wycofanie tych słów, "bo inaczej sprawa trafi do komisji etyki".
(dla przypomnienia: SLD ma zamiar w marcu podsunąć pod laskę marszałkowską ustawę legalizującą związki homoseksualne)

Także Beata Kempa, posłanka PiS jest oburzona słowami posła Węgrzyna: "Doświadczamy generalnie jako kobiety ze strony co poniektórych posłów różnych ataków słownych i może jesteśmy bardziej już odporne"

Osobiście nie rozumiem za bardzo stanowiska pani Kempy. Węgrzyn nie wypowiadał się o kobietach w ogóle, lecz jedynie o lesbijkach i na dodatek - wyrażał swoje osobiste preferencje erotyczne (?), a nie wyrażał jakichś apodyktycznych sądów o obiektywnej ważności.
A może chodzi o starą zasadę: "uderz w stół, a nożyce się odezwą"?

Ciekawi mnie, co powiedziałaby Pani Kempa, gdyby poseł Węgrzyn powiedział: "Z lesbijkami to dajmy sobie spokój... ale na gejów to chętnie bym popatrzył".
Czy kobieta, przedstawicielka partii konserwatywnej byłaby równie oburzona w takiej sytuacji?

Właściwie, jak na moją opinię, to jedyny występek, jaki popełnił Robert Węgrzyn, to występek przeciwko politycznej poprawności.
Zatem nie zrobił nic strasznego.
74 komentarze

Niedziela [16.01.2011, 20:36]
... a są nowe wieści o Smoleńsku!

(wiem, mi też temat się przejadł, ale cóż poradzę. Lepsze to niż katecheta żeniący się z uczennicą albo kolejna porcja wieści o faszystach, etc.)

Jak donosi Fakt, płk Mirosław Grochowski poinformował, iż na podstawie zapisów z czarnej skrzynki wynika, że ostatnie sekundy lotu nie były ułańską szarżą z szabelką skierowaną przeciw mgle.

Skąd to wiadomo?

"Odchodzimy!" - Tak miał powiedzieć kapitan Tupolewa, Arkadiusz Protasiuk, gdy samolot znalazł się na wysokości 100 metrów. Czy zatem wyprowadzanie Tu-154 nie było jedynie aktem desperacji, lecz prawidłową realizacją odejścia?

Pożyjemy, zobaczymy. Nie mi to oceniać.
33 komentarze

Sobota [ 4.12.2010, 12:35]
Wybory samorządowe są już za nami i wyniki na ogół znane. Przeglądając prasę sprzed pierwszego głosowania, natknąłem się na wydanie Metra z 18. XI 2010 roku. Była tam zamieszczona, dotycząca między innymi parytetów, rozmowa z Barbarą Imiołczyk, prezes zarządu Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. Chciałbym temu poświęcić niniejszy tekst.


Pani Barbara Imiołczyk, poseł II i III kadencji z ramienia UD i UW, ekspert z zakresu samorządu terytorialnego mówi o polskiej scenie politycznej z perspektywy kobiet. Niesprawiedliwie traktowanych kobiet. W wywiadzie opowiada o ich instrumentalnym traktowaniu przez niektóre partie, wypychaniu z list wyborczych, zanikaniu kobiecej wrażliwości na scenie publicznej i nieuczciwym traktowaniu kandydatek na stanowiska polityczne, na przykład zmienianiu miejsc na listach wyborczych.

Ach, ci niedobrzy mężczyźni. W końcu Politycy boją się silnych kobiet.

Jakie są zatem cele Pani Barbary Imiołczyk? Udzielmy jej samej głosu w tej sprawie: A moim zdaniem nie chodzi o to, byśmy w polityce zachowywały się jak mężczyźni. Wtedy nasz udział przestaje mieć sens, bo znika nasza wrażliwość i inne niż mężczyzn postrzeganie świata. A my walczymy u udział w polityce właśnie dlatego, by to nasze spojrzenie było w niej reprezentowane. Jeśli mam wejść do świata mężczyzn po to, by przejąć ich wzorce, to się mi to nie opłaca. Parytety są po to, byśmy przeforsowały nasz sposób myślenia. A z opracowań politologów wynika, że wpływ na politykę zaczyna się dopiero wtedy, gdy udział ten przekracza 30 proc..

Może i w tej chwili zostanę potraktowany jako męska, szowinistyczna świnia, ale jestem zdania, że parytety są pomysłem z gruntu złym.

Po pierwsze, uważam za bezczelność domagania się a priori parytetów w wysokości 30%, by przeforsować nasz sposób myślenia. Każde ugrupowanie przecież dąży do tego, by przeforsować swój sposób myślenia! Liberałowie, konserwatyści, lewica, chrześcijanie i ateiści bez różnicy. Cel mają wspólny: władzę. Lecz jej zdobycie w demokracji polega na uzyskaniu wystarczającego poparcia wyborców. W odpowiedzi można by zarzucić, że Pani Barbara Imiołczyk mówiła o przyznawaniu miejsc w listach wyborczych, a nie o zmuszaniu do wybierania konkretnych osób. Owszem, ale to także podlega zasadzie demokratycznej wolności państwo nie powinno ingerować, czy z listy PO lub SLD ma kandydować tyle a tyle kobiet, gdyż byłby to nacisk na wolne i legalne ugrupowania społeczno-polityczne. A tego przecież nie chcemy, prawda? Wszystko to jest wewnętrzną sprawą partii, państwu nic do tego.

Po drugie, nie zgadzam się ze sformułowaniem nasz sposób myślenia. Jeżeli kobiecie zależy na propagowaniu kobiecego sposobu myślenia, niech zostanie działaczką Partii Kobiet. Statut i program PSL-u nic na ten temat nie mówi. Co zatem propaguje PSL? Odpowiedź wydawać się może tautologiczna: PSL propaguje PSL-owski sposób myślenia. Co zaś propaguje PiS? Oczywiście PiS-owski sposób myślenia. Podobnie jak SLD, UPR czy każda inna partia. UPR nie określa swojego sposobu myślenia jako kobiecy lub męski. Chce po prostu przeforsować sposób myślenia swoisty dla UPR-u, czyli konserwatyzm liberalny. Jaki wniosek z tego wypływa? Nie należy skarżyć się na partię, że nie respektuje kobiecego stylu myślenia, gdyż to nie leży w jej interesie. Polityka polega na walce interesów. Kobiecy sposób myślenia powinien zatem być propagowany przez Partię Kobiet i tam feminizujące persony powinny lokować swoje działania polityczne.

Czyż nie jest dyskryminujące, że w tegorocznych wyborach samorządowych wśród kandydatów Partii Kobiet nie było ani jednego mężczyzny? Na mocy krytykowanych przeze mnie założeń owszem, jest! Żądamy parytetów dla mężczyzn! Mało tego, nie dyskryminujmy także homoseksualistów, ateistów, katolików, baptystów, hermafrodytów, sportowców i niepełnosprawnych

Nie zapominajmy też o obojnakach i drag queen!
 

Po trzecie, Barbara Imiołczyk jest niekonsekwentna. Pani ekspert z zakresu samorządu terytorialnego szkoliła kobiety startujące do samorządów lokalnych. W wywiadzie powiedziała: W kampanii chodzi o pokazanie swoich mocnych stron, nie o walkę płci. Jakie zatem proponuję remedium? Więcej wysiłku i promocji, a nie parytety.

Można wiele dyskutować na temat wartości demokracji. Czy jest to ustrój zły czy dobry. Niemniej jednak przyszło nam żyć w tak ukształtowanym społeczeństwie i zmienić taki stan rzeczy byłoby trudno. Demokracji przestrzegać należy, zaś parytety naruszają jej zasady równości i wolności, ponieważ są słabo uzasadnionym faworyzowaniem przez państwo określonych grup. Czy zatem demokratyczne państwo powinno mieć wolność do parytetów? A może: wolność od parytetów?
13 komentarzy

Wtorek [ 9.11.2010, 7:33]
Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że już wkrótce słynny krzyż zostanie przeniesiony do Kościoła św. Anny.

Terminu prezydent nie ujawnił, gdyż nie chce "ułatwiać planowania awantury". Wszakże "Nie wziąłem pod uwagę tego, że ktoś może być tak agresywny, jak tłum obrońców krzyża wobec księży".

I to by było tego na tyle.
13 komentarzy

Wtorek [29.06.2010, 21:48]
Grzegorz Napieralski już podjął decyzję, komu "przekaże" uzyskane przez siebie głosy w pierwszej turze.

Konsultując się ze związkowcami ze wszystkich województw, Partią Kobiet i Zielonymi 2004 a także na spotkaniach partyjnych orzekł na dzisiejszej konferencji, że jego wyborcy sami powinni zadecydować, na kogo zagłosują. Innymi słowy nie poprze ani Komorowskiego ani Kaczyńskiego.

Co ciekawe, Adam Bielan wygłosił sąd, że "i tak wiedzieliśmy, że nas nie poprze".

Wiele zaczyna wskazywać, że Napieralski może stać się jednym z głównych zwycięzców w wyścigu wyborczym.
84 komentarze

Piątek [11.06.2010, 9:02]
Nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich została rekomendowana przez PO Irena Lepowicz, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (w zeszłym roku doktor honoris causa Uniwersytetu Osnabruck), specjalistka prawa administracyjnego i samorządowego. Poparło ją 251 posłów, zaś Zofię Romaszewską - 134 osób.

Wg niej małżeństwa osób tej samej płci są sprzeczne z Konstytucją, aczkolwiek uważa również, że nie powinno się ingerować w manifestacje mniejszości seksualnych. Poza przestrzeganiem prawa w materii organizacji zajęć z etyki w szkołach, jest zdania, że do obowiązków RPO jest pomoc powodzianom, którzy nie otrzymali właściwej pomocy.

Była posłanka UD i UW, poza pracą w ambasadzie była też pzredstawicielką MSZ od 2004 r., ale odeszła, gdy do rządu wszedł Lepper.



A co mamy na Pardonie?
A no nic, KOLEJNĄ "SENSACJĘ" - pogłoska, że jakoby Tusk miał "dostać w zęby"...

Cóż, chociaż szczerość o tyle, że otwarcie się mówi, że to plotka. Nie ma ważniejszych spraw na świecie?
19 komentarzy

Czwartek [10.06.2010, 22:16]
A co redaktorzy Pardonu na to? A no ni widu, ni słychu, cicho-sza.

Za to mamy absolutnie sensacyjną informację, że żona marszałka Komorowskiego prezentuje się lekko wyszczuplała i wypiękniała w Vivie oraz, że... (uwaga, to rzeczywiście olbrzymia sensacja) JAROSŁAW KACZYŃSKI PODRÓŻOWAŁ POCIĄGIEM!!!

ZAISTE, WYDARZENIE DNIA!!!

ale tak już na serio: kogo to obchodzi? Nie ma ważniejszych spraw na świecie?
35 komentarzy

Środa [ 2.06.2010, 16:09]
...poza stenogramami są inne ciekawe wiadomości. Na przykład zaginiony szyfrant. A no właśnie, co z nim?

Jak się okazało, znalezione w kwietniu w Warszawie ciało, jednak należało do Stefana Zielonki. Udowodniły to badania DNA.

Nic na razie nie wskazuje, że w jego śmierci brały udział osoby trzecie. Będą jeszcze przeprowadzane badania przez toksykologa i patomorfologa. Ich badania właśnie będą w stanie spróbować wyjaśnić, czy szyfrant dopuścił się dezercji, czy też nie.

Ciekawy fakt przypomina RMF FM, iż chorąży leczył się z depresji. Niemniej jednak szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego w grudniu 2009 roku mówił, że zakładane są wszystkie warianty, lecz hipoteza o zdradzie jest mniej prawdopodobna niż jeden promil.

Badania pokażą.
7 komentarzy

Wtorek [25.05.2010, 21:32]
Dyskusji nad definicją słowa "bolszewik" prowadzić nie warto, gdyż raczej na Pardonie.pl nikt nikogo w tej mierze nie przekona do jedynie słusznego wyjaśnienia tego terminu. Wystarczy wspomnieć, że zarówno wymachują tym słowem-hasłem zarówno zwolennicy PiS-u jak i PO. Tym bardziej, że "bolszewik" funkcjonuje jako słowo obelżywe.

Niemniej jednak nie o polskiej scenie politycznej to GD.

Pamiętacie znamienne słowa Stalina? "Śmierć jednego człowieka to tragedia, a miliona to już tylko statystyka"?

Wydaje mi się, że w to zdanie świetnie wpasowaliby się TAK ZWANI "EKOLOGOWIE".
Kolejny raz udowodnili, że część z nich kompletnie mija się z powołaniem, zupełnie, całkowicie.

Jak donosi "Życie Warszawy", tak zwani "ekologowie" szantażowali władze miasta i nie godzą się na modernizację tak potrzebnych wałów przeciwpowodziowych.

Specjalistyczną Pracownię Projektową Waga-Bart, która przygotowała projekty niektórych stołecznych wałów, reprezentował inżynier Zbigniew Bartosik, który poinformował, iż: "Dokumentacja wału broniącego zoo przy Wybrzeżu Helskim była gotowa już w 2002 r. Niestety zaskarżyło ją Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. Wojewódzki sąd administracyjny przychylił się do tej decyzji i gotowy od ośmiu lat projekt leży na półkach."

Dlaczego? Ekolodzy protestują!

Ekologowie sami bronią się tym, że projektant nie dopełnił wszystkich formalności oraz, że nie ma obrony przyrody bez poświęceń.

Ekologowie zapomnieli przynajmniej o trzech rzeczach:
1) jakby przyroda była całkiem dla nas przyjazna, nie byłoby potrzeby ingerowania w nią
2) ptaszki zawsze mogę pofrunąć gdzieś indziej
3) minęli się całkowicie z powołaniem.

Ekologia jak wiemy, znaczy z greckiego "nauka o domu". Otóż ja nie życzę sobie, aby mój dom był zalewany przez fale wody, więc jeżeli ktoś chciałby naruszyć bezpieczeństwo domu, należałoby intruza przegonić.

Mój dom jest moją twierdzą.
29 komentarzy

Poniedziałek [10.05.2010, 15:53]
Wczoraj Kicur wywołał ciekawą rozmowę na swoim GD i chciałbym do niej nawiązać.

Nie mam zamiaru teraz próbować dowodzić istnienia/nieistnienia Boga ani dumać nad paradoksem omnipotencji. Mianowicie użytkownik travis-b uznał, że ateiści wikłają się w jakieś wewnętrzne sprzeczności, bo walczą z czymś, co w ich mniemaniu nie istnieje.

A guzik prawda. Takich ateistów nie ma, gdyż część niewierzący walczy jedynie z wyobrażeniem osobowego absolutu. Taki biskup przydaje owemu wyobrażeniu predykat istnienia, zaś ateista właśnie temu zaprzecza. Zakładając, że na całym świecie nie byłoby ani jednego wierzącego, nikt nie walczyłby z żadną ideą, której nikt nie uznaje ;)

Pozdrawiam w Panu.
100 komentarzy
« Następne Oglądasz 1–10 z 22

Ostatnie komentarze

© Pardon 2006-2012. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wszystkie tagi | Kontakt | Reklama
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu. | FAQ

używane auta, nieruchomości ogłoszenia, RTV - telewizory, kamery wideo, AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe, notebooki, laptopy, biustonosze, perfumy, buty damskie, bielizna damska